przegląd zimowych wspaniałości


W tym roku nie czułam za bardzo atmosfery nadchodzących Świąt. Śniegu nie było, nikt mnie nie męczył Laskrysmasami, a dziesięć dni temu byłam jeszcze w wiosennym stanie umysłu i ciała. Ale ubrałam choinkę, zjadłam barszcz z uszkami, a za oknem zaczął sypać śnieg - i od razu zrobiło się bardziej zimowo. Na podtrzymanie tego stanu - wspomnienia sprzed (ponad) dekady, kiedy wszystko było magiczne.

Grudzień zawsze był magicznym czasem, choć powody tej magii zmieniały się regularnie. Z najmłodszych lat pamiętam tony śniegu - jak to mawiał mój Dziadek, "pierzynę na drzewach". Noszenie z Babcią do lasu grysiku dla ptaków, sanki z Dziadkiem albo Rodzicami i pieczenie pierniczków po szkole. Znajdowanie prezentów od Mikołaja obok łóżka i od Aniołka pod choinką. Lampion, który Tata kupił mi specjalnie na roraty. Świąteczne prace w szkole, konkurs "jaka to kolęda?" odegrany na keyboardzie w Wigilię i rola choinki w klasowych jasełkach. Oczekiwanie na świąteczny numer W.I.T.C.H. i świeczki świerkowe. Sylwester spędzany z Przyjaciółmi i ferie wypełnione czytaniem Harry'ego Pottera i spotkaniami z Kumpelą. Absolutny, niewymuszony luz, atmosfera, którą chłonęło się niczym gąbka i mnóstwo fantastycznych wspomnień. I chociaż to zaledwie kilka zdań, dla mnie otworzyły one album pełen historii i opowieści. I od razu jakby tak magiczniej. (Idę rozmyślać i wspominać.)

I chociaż teraźniejszym Świętom niczego nie brakuje, sposób patrzenia na nie, a i atmosfera, są zupełnie inne niż kiedyś. I w tym miejscu uroczyście postanawiam, że chociaż nie mogę wrócić do dziecięcego sposobu odbierania świata, dołożę wszelkich starań, żeby przyszłoroczne Boże Narodzenie było jeszcze bardziej wyraziste. Będzie fantastycznie.


A na obecny i nadchodzący czas - wszystkiego, co najlepsze. Zdrowia i spokoju, rodzinnej atmosfery, pozbycia się trosk i uchwytnej świątecznej atmosfery. Niech choinka Wam pachnie, a prezenty służą. Niech będzie miło i śnieżnie.

przeczytaj także

0 komentarze