czym karmić słuchawki zimą?


Idą święta. Wszędzie dzwonią dzwoneczki, wirują śnieżynki (tylko nie w powietrzu) i biegają radosne renifery. Do klimatu brakuje jeszcze jednego elementu i nie jest to grzaniec.

No dobra, jest, ale to lepiej w domu, bo tak szybko nie stygnie. Głupio jednak zaczynać tekst od offtopicu, więc przyjmuję profesjonalny ton i spieszę Wam doradzać w wyborze pokarmu dla Waszych dwukabelkowych przyjaciół.

No dobra, żaden to profesjonalizm. 90% mojej playlisty bije oczywistością i popkulturą, ale no hola, hola, jak są dzwoneczki i ciepło na sercu  i miłe skojarzenia to chyba spełnia swoją rolę, no nie? No. To piosenkujemy zimowo-świątecznie. Szykujcie discmany.


Evanescence - Lithium. Jak za oknem nie ma śniegu, to chociaż u Evanescence jest. Nie wiem, czy tak silne jest moje skojarzenie z teledyskiem, ale jestem zdania, że ta piosenka brzmi właściwie tylko w otoczeniu śniegu. Całkiem z rana, jak jeszcze nikogo nigdzie, albo jak już ciemno i chce się pod kocyk z herbatką.

James Blunt - Always Hate Me. W zasadzie to nawet związku z zimą nie ma, ale jakoś tak zimowo brzmi. A może to po prostu ja.

Fleet Foxes - White Winter Hymnal. DZWONECZKI. Dużo dzwoneczków, wieje świątecznym klimatem i w ogóle przyjemności razy milion. A w teledysku KRASNALE. No przecież majstersztyk, mam ochotę już obwiesić pokój światełkami. I patrzeć na padający za oknem śnieg (a jak nie ma to ponownie odsyłam do Evanescence).

Wham! - Last Christmas. No przecież musi być, na wszelki wypadek, jeśli jeszcze nie trafiliście na Dżordża w radiu. Albo jeśli żyjecie na bezludnej wyspie. W tych podśmiechujkach najgorsze jest to, że naprawdę lubię tę piosenkę.

Coldplay - Yellow. Uzasadnianie idzie mi kiepsko. Ja po prostu lubię Coldplay, no.

Bijelo Dugme - Ako možeš, zaboravi. No ja bym czegoś bałkańskiego nie dała? No. A jak tak o tym lepiej pomyślę, to mało mają takich dobrych na zimę kawałków, dopiero w klasyce znalazłam rozwiązanie. I to jakie!

Kayah & Bregović - Nie ma, nie ma ciebie. Siłą skojarzeń, no. A oryginał to jednak zimowy nie jest, bo oryginał to Dzień Świętego Jerzego, konwalie kwitną dla wszystkich oprócz podmiotu lirycznego i tam takie. No gdzie konwalie zimą. Chociaż chciałoby się.

James Blunt - You're Beautiful. Chyba naprawdę jestem podatna na to, co zobaczę w teledysku. Ale no przecież zimowa pieśń jak nic! Pamiętam jak została hitem i słuchałam jej u Dziadków w radiu, na takim starym, z wielkim panelem do zmieniania fal. I jak słowo daję, była wtedy zima. Więc się liczy.

The Hotel Cafe - Winter Songs. To nie tyle piosenka, co cały album. Zimowo-świąteczny, trochę jazzowy z początku, ale to tylko złudzenie. Fantastyczne jako zimowe tło do absolutnie wszystkiego! Niedawne odkrycie, i to jakie odkrycie...

Nie byłabym sobą, gdybym nie zostawiła na zakończenie największego hitu każdej zimy. Panie i Panowie... BARNEEEEY STINSOOOON!


przeczytaj także

0 komentarze