Vaskrs, czyli serbska Wielkanoc


W tym roku wyjątkowo nasza Wielkanoc pokrywa się z Wielkanocą prawosławną, co jest doskonałym pretekstem do przyjrzenia się bałkańskim obyczajom świątecznym. Czym tym razem zaskoczy nas Serbia?

Podobnie jak Boże Narodzenie, Wielkanoc w prawosławiu obchodzi się później niż u nas - oprócz tego roku, w którym wyjątkowo mamy okazję obchodzić ją wspólnie. I choć obchody zaczynamy podobnie, różnice są dominujące. Podczas gdy my rozpoczynamy Wielki Tydzień Niedzielą Palmową, w Serbii najpierw obchodzi się Lazarevą Subotę - wspomnienie ostatniego cudu dokonanego przez Jezusa za życia na ziemi, a następnie Cveti - dzień dość zbliżony do naszej Niedzieli Palmowej. Wielki Tydzień to, podobnie jak u nas, najintensywniejszy moment postu. Są tacy, co poszczą przez cały okres 40 dni, są i tacy, którzy robią to tylko w Wielki Piątek - a łączy ich unikanie potraw mięsnych i produktów pochodzenia zwierzęcego. Oznacza to zatem, że nie tylko wyrzekają się, tak jak my w piątki, mięsa, ale również jajek, serów, mleka i wszystkich tłuszczów. Gotować można na wodzie lub na oleju, który, choć jest tłuszczem, jest pochodzenia roślinnego.

W Wielki Piątek nie robi się nic - większość zakładów pracy ma wtedy wolne. Jedynym zadaniem, oprócz poszczenia, jest tego dnia przygotowanie jajek na Wielkanoc. W Serbii, podobnie jak i u nas, jajka się farbuje, maluje, drapie i ozdabia na każdy sposób, który tylko przyjdzie do głowy. Ale zanim jednak pozwolimy sobie na dowolność, musimy uszanować tradycję. Zgodnie z nią pani domu dodaje do wody do gotowania jajek trochę wody święconej i modli się nad nią. Pierwsze jajko (tzw. čuvarkuća) zawsze farbuje się na czerwono i nigdy nie jest ono zjadane - ustawiane jest w pobliżu ikony, aby przez cały rok (!) czuwało nad domem i domownikami. Co ciekawe, čuvarkuća nie jest w żaden sposób konserwowana, potrafi jednak przetrwać okres do następnej Wielkanocy bez zepsucia się.

W Niedzielę Wielkanocną, czyli Vaskrs, odbywa się świąteczna msza, a ludzie spotykający się na ulicach pozdrawiają się słowami Hristos vaskrse! i Vaistinu vaskrse! (Jezus zmartwychwstaje! / Zaprawdę zmartwychwstaje!). Po powrocie do domu należy się pomodlić; głowa rodziny zapala świecę i małą kadzielnicą napełnioną tymianem kadzi modlących się członków rodziny. Następnie przekazuje kadzidło młodszemu mężczyźnie w rodzinie, który kadzi cały dom i odśpiewuje vaskršnji tropar lub odmawia dobrze nam znaną modlitwę Oče naš. Po wspólnej modlitwie domownicy składają sobie życzenia i zasiadają do świątecznego stołu.

Podobnie jak w naszej kulturze, tak i na Bałkanach ważną rolę na wielkanocnym stole pełnią jajka. To od nich zaczyna się posiłek - ale bardziej na wesoło niż u nas. Każdy z zasiadających za stołem dostaje jedne jajko i stuka się nim z drugą osobą - a wygrywa ten, którego jajko nie pęknie. Jajka są też nierozerwalnym elementem świątecznych odwiedzin - niezależnie od tego, czy kogoś odwiedzasz, czy jesteś przez kogoś odwiedzany, dla każdego gościa musisz mieć przygotowany podarunek - pisankę. Dużo praktyczniejsze i sympatyczniejsze, prawda?

Z kolei Poniedziałek Wielkanocny na Bałkanach wcale nie jest Lanym Poniedziałkiem. Podczas gdy u nas tydzień zaczyna się radosnym polewaniem i zalotami, na Bałkanach jest to dzień poświęcony pamięci zmarłych. W tym dniu obowiązkowo trzeba odwiedzić groby bliskich - a oprócz tego przynieść wyrwaną kępkę trawy z korzeniami, ponieważ jest to dzień zasadzania roślin na grobach (w większości są to groby usypane z ziemi). Stąd też pochodzi nazwa: Pobusani ponedeljak.

Bałkany są bardzo różnorodne i nawet w obrębie ziem prawosławnych obyczaje różnią się między sobą, te opisane powyżej to taki "pakiet podstawowy" Wielkanocy. My w tym roku w polskie obyczaje wpletliśmy čuvarkućę i stukanie się jajkami - ale jutro polewanie będzie obowiązkowe ;-)

przeczytaj także

0 komentarze