bądź jej księciem, ale...


NIE BĄDŹ JEJ GIERMKIEM. Ani służącym. Ani nawet kamerdynerem, choć te ich białe rękawiczki i anglosaskie maniery to klasa sama w sobie. Nie bądź poddanym, nie bądź paziem, nie bądź frajerem. Bądź partnerem.

Definicja partnera idealnego nie istnieje. Ma być męski, ale nie na tyle, żeby nie dać sobie wytłumaczyć, co kryje się między wierszami (a kryje się ewidentnie). Ma być miły, ale bez przesady z tymi grzecznościami w stronę Twoich koleżanek. Ma myśleć tak jak Ty, a nawet jeśli nie, to ma nadrabiać improwizacjami. Bo przecież jesteście jednomyślni. I jednogłośni. Ma być zadbany, ale nieład jest sexy. Ma uprawiać sport, ale jak on może wracać taki spocony?! Ma mieć swoje życie, ale wolny czas jest dla Ciebie, nie dla jego kumpli. Pod całym tym opisem ideału stekiem bzdur jest pogrzebana jedna sensowna cecha: ma być uczynny, ale nie ma być na Twoich usługach.

Dajmy sobie na chwilę spokój z tymi międzyplanetarnymi uprzedzeniami i powiedzmy to sobie jasno: baby bywają stuknięte, ale faceci też walą milowe errory. Pewnie, że można trafić na zwykłą sukę, ale można trafić też na taką, co jest gotowa przyjąć zaręczyny na drugiej randce. Można trafić na chama bez serca i babiarza, a można trafić na takiego, co jest gotów na tej drugiej randce się oświadczyć. Czasami nawet jedno i drugie idzie ze sobą w parze, o zgrozo. Ale niespodzianka: między tymi ewenementami żyje cała masa normalnych ludzi gotowych na normalne relacje, zdolnych do miłych rzeczy, owszem, popełniających błędy, czasem poważne, ale uczących się na nich. Mimo wszystko to jest znaczna część społeczeństwa, więc wszystkie feminizmy i szowinizmy odstawiamy ze skutkiem natychmiastowym.

Jednak mając na uwadze, że takie patologie i dramy chodzą po świecie, my, kobiety, szukamy sobie miłych facetów. A faceci szukają miłych kobiet. I w drugą stronę - te kobiety, i ci faceci, chcą być mili dla innych, normalne no. I tu rodzi się pytanie: co konkretnie znaczy "miły facet"?

Miły facet, obok szeregu oczywistych oczywistości, jest rycerzem na białym koniu, a jakże. Ale rycerzem czekającym, aż dama wyrzuci ku niemu swój długi warkocz, a nie takim taszczącym ze sobą drabinę z Castoramy. Miły facet przygotuje kolację przy świecach, kąpiel z bąbelkami, odbierze z pracy po ciężkim dniu, wyręczy w paru rzeczach, czy co tam mu jeszcze do jego miłej głowy przyjdzie. Miły facet będzie próbował zaakceptować punkt widzenia swojej kobiety, być może nawet spróbuje zainteresować się jej pasjami. Miły facet ucieszy się, że macie podobne zdanie na jakiś temat, pójdzie na kompromis, kiedy trzeba. Zaprzyjaźni się z Twoimi znajomymi. Albo chociaż ich nie zmiesza z błotem, bo wie, że ich cenisz. Ale miły facet to również osoba, która ma jakiś światopogląd, hobby, przyjaciół. Miły facet też potrzebuje kompromisów, miłych gestów, pomocy i przestrzeni. Miły facet to osoba, która coś dla mnie zmieni, ale nie wyrzeknie się tego, co go definiuje. To ktoś, kto się o mnie troszczy, ale pozostaje sobą.

Nieczuły facet to problem. Ale facet zbyt uległy to też kłopot. Zaczyna się od tego, że odkrywa w sobie nagłą pasję do Twojego hobby - i zaczyna być miło, naprawdę miło. Ale kiedy brakuje mu czasu na jego pasję, później na piwo z kolegami, a później na samotne piwo na kanapie, bo jest zajęty aktywnym szopingiem - być może zaczyna się coś dziać. Być może, bo upodobania są różne, jak i różna jest tolerancja na wpływy drugiej osoby. Natomiast z całą pewnością zaczyna się coś dziać, kiedy dystansuje się do wszystkiego i wszystkich. 

Jak zatem rozpoznać, że jesteś znajomym faceta, który zgrabnie wślizguje się pod pantofel (i padłeś/padłaś ofiarą braku sympatii jego księżniczki)?

częstotliwość kontaktu drastycznie spada
Wcześniej były piwa, spacerki, lunche, mecze, smski, fejsiki, a teraz jest cisza i zdawkowe "co tam?" zadane w porze pracy? No cóż. Zawsze jest szansa, że po prostu drastycznie czymś podpadłeś. Na przykład niezgodnością charakterologiczną.

wszystko ma swoje priorytety
Zwłaszcza, kiedy ona poczyni jakieś plany, bo jej plany to ich plany, których priorytet jest ekstremalnie wysoki. Ja tam jestem orędowniczką prawa pierwszeństwa dla drugiej połówki. Ale jeśli nie da się z takim delikwentem umówić z jakimkolwiek wyprzedzeniem, to nie prawo pierwszeństwa tutaj działa.

tonący znudzony brzytwy się chwyta
Jeśli ekstremalnie wysokopriorytetowe plany akurat się nie powiodą, spodziewaj się smsa od kumpla. Jest duża szansa, że przypomni sobie o odkładanym od miesięcy piwie na dwie godziny przed proponowanym spotkaniem.

randka w ciemno
Równie duża szansa jest na to, że podczas tworzenia tego smsa jego aktualna miłość życia patrzy mu przez ramię albo służy mu za przedłużenie dłoni.

żelazko zostało na gazie, a bigos w kontakcie
Albo co tam dzisiaj te smartdomy potrafią. Cokolwiek, co dodatkowo pomoże się wcześniej zmyć, jeśli spóźnienie na spotkanie nie skróciło go wystarczająco.

Ale to nie jest jeszcze smutne. Smutne jest to, że niektórzy faceci to po prostu lubią, i panie nawet nie są temu winne. CZASAMI.

Puenty nie będzie.

przeczytaj także

0 komentarze