nie znałam nikogo, kto kochałby jesień


Nie znam chyba nikogo, kto bezwarunkowo kochałby jesień: gęste strugi deszczu, wiatr hulający w wąskich uliczkach, wszędobylskie liście przylepiające się do obcasów. Nie znam też chyba nikogo, kto zadałby sobie pytanie, kiedy ta jesienna nienawiść właściwie się zaczęła. Bo czyż kiedyś nie był  to piękny czas?

Zamknij na chwilę oczy i otwórz je w jesieni sprzed piętnastu lat. W środku parku, w którym zbierasz z dziadkiem kasztany. W szkole, do której niesiesz siatkę po brzegi wypchaną liśćmi, które za chwilę posłużą do stworzenia któregoś z niezliczonych dzieł sztuki. Otwórz je w kolorowym lesie, na ulicy wypełnionej gryzącym aromatem dymu wydobywającym się z domowych kominów, w mieszkaniu ogrzanym ciepłym światłem żarówek zapalanych o czwartej po południu, gdy za oknem szaleje wiatr i w dzień wkrada się mrok. Otwórz oczy w jeden z tych wieczorów, które trwały bez końca w analogowym towarzystwie książki i herbaty. W weekendy spędzane z przyjaciółmi, w dni chorowania pod grubym kocem w towarzystwie syropu z cebulki, w chwile, gdy jesień powoli zaczyna ustępować miejsca zimie, a na Święta czeka się już od listopada.

Zamknij na chwilę oczy i otwórz je tak, jakbyś to zrobił piętnaście lat temu. Zamiast gnijących liści i deszczu niszczącego fryzury i makijaże zobacz siebie skaczącego po kałużach i biegającego w środku ulewy. W miejsce przenikliwego wiatru i depresyjnego zmroku opadającego w środku dnia wstaw długie przytulne wieczory i kaloryfery szumiące, żeby zagłuszyć podmuchy za oknem.

Zamknęłam na chwilę oczy i je otworzyłam - niby w świecie sprzed dekady, a jednak tu i teraz. I chociaż zmienił się cały świat, zapach deszczu padającego na dywany liści i melancholia czająca się za każdym rogiem pozostały niezmienne. Jesień to dni pełne bezkarnego sentymentalizmu i wieczory pod znakiem wspomnień i rozmyślań. Jesień to przyzwolenie na bycie domatorem; na kocyki, nadrabianie książkowych i serialowych zaległości i na picie grzanego wina. Jesień to rozkosznie miękkie swetry, pachnące świeczki i aromat pomarańczy obieranych przed telewizorem.

Zamknęłam na chwilę oczy i je otworzyłam. I już znam kogoś, kto bezwarunkowo kocha jesień.


przeczytaj także

0 komentarze